Chrońmy chwasty, ale z głową

Rośliny polne, powszechnie określane mianem chwastów, należą do najbardziej zagrożonej grupy gatunków. „Chrońmy chwasty, żeby zachować bioróżnorodność, która jest kluczowa dla funkcjonowania ekosystemu, owadów, zwierząt i nas samych” – apeluje prof. Arkadiusz Nowak z Ogrodu Botanicznego PAN. „Jednak pamiętajmy, że nie wszystkie warto i należy chronić” – dodaje.

IMG_20200713_143015-bignews.jpg

Od co najmniej dekady daje się w Polsce zauważyć jedną z największych katastrof ekologicznych naszych czasów. Na skutek zmian w polityce rolnej, masowego stosowania środków do zwalczania chwastów, „rozlewania się” miast na tereny rolne i zaprzestania upraw tradycyjnymi metodami zanikają łąki. Najczęściej kojarzone z pojęciem „chwast” są rośliny rosnące przede wszystkim na polach wśród upraw. Przykłady powszechnie znanych roślin zaliczanych do chwastów to mak polny, chaber bławatek, kąkol, kurzyślad polny czy ostróżeczka polna.

Ale czy oby na pewno należy chronić chwasty? Przecież chwasty konkurują o wodę i substancje odżywcze z roślinami uprawnymi. Co więcej, większość z nich to przecież gatunki obce, przywleczone z różnych regionów świata wraz z nasionami zbóż i innych roślin uprawnych.  „Otóż tak” – potwierdza prof. Arkadiusz Nowak z Ogrodu Botanicznego Polskiej Akademii Nauk.  „Ochrona chwastów to zabezpieczenie przed zanikiem znaczącej części różnorodności przyrodniczej kraju. A bioróżnorodność to stabilność ekosystemów” – dodaje. Obserwowane obecnie powszechne wymieranie ptaków czy owadów to skutek m.in. drastycznego zmniejszenia bioróżnorodności „chwastów” stanowiących podstawę pokarmu wielu gatunków zwierząt.

Na szczęście podjęto wiele inicjatyw, aby powstrzymać proces zanikania łąk. Skutecznym sposobem szybkiego zabezpieczenia puli genowej chwastów jest coroczne wysiewanie zagrożonych gatunków między innymi np. na obrzeżach skansenów, w ogrodach botanicznych, agrorezerwatach i gospodarstwach ekologicznych. Dobrym przykładem dbania o zachowanie gatunków jest zmiana sposobów urządzania przestrzeni zielonych w miastach. Od niedawna nie tylko zaprzestano koszenia np. pasów zieleni, ale również zamiast trawników tworzy się siedliska łąkowe z gotowych mieszanek roślin łąkowych.

Nie każdy chwast jednak zasługuje na ochronę. Chwasty, które pojawiły się na terenie naszego kraju stosunkowo niedawno, tzw. kenofity, mogą zagrażać naszym rodzimym gatunkom, lub tym, które zadomowione są u nas od setek lat, czyli archeofitom. Walka z takimi gatunkami jak wschodnioazjatyckie rdestowce, amerykańskie nawłocie czy trojeście, na dużym terytorium jest z góry jednak skazana na niepowodzenie. Nie zawsze to, co piękne, użyteczne lub modne, jest przyjazne środowisku i korzystne dla gospodarki. „Chrońmy z głową! Dbajmy o gatunki rzadkie, a jednocześnie ograniczajmy gatunki nowe, pospolite i ekspansywne, które mogą wyprzeć nasze rodzime i „oswojone” chwasty tworzące od wieków polskie łąki i uzupełniające łany” – radzi prof. Nowak.

Źródło: Polska Akademia Nauk