Czaszkę po trepanacji odkryto po siedmiu tysiącach lat

Trepanacja po tysiącach lat

Maciej Jórdeczka

Jeden z najstarszych znanych przypadków trepanacji czaszki na terenie Afryki Północno-Wschodniej – sprzed około siedmiu tys. lat – odkryli poznańscy archeolodzy pracujący w Sudanie. O znalezisku poinformował PAP kierownik badań dr Maciej Jórdeczka z Instytutu Archeologii i Etnologii PAN. Odkrycia dokonano w czasie wykopalisk w obrębie neolitycznej osady (V-IV tysiąclecie p.n.e.) w Omdurmanie w Sudanie.

Trepanacja to zabieg polegający na wykonaniu w czaszce otworu w celach leczniczych lub magiczno-religijnych – naukowcy nie są w stanie jednoznacznie ocenić, dlaczego takiej procedurze poddano osobę, na której szczątki natknęli się w czasie wykopalisk. Otwór w czaszce w tym przypadku był kolisty, o średnicy ok. dwóch cm.

Zaskoczeniem dla naukowców był „zaawansowany” wiek zmarłego: 55-65 lat. Średnia wieku 7 tys. lat temu w Sudanie była bowiem zdecydowanie niższa. Rzadko kto dożywał tak "sędziwych" lat – wskazują eksperci.

Antropolog z Państwowego Muzeum Archeologicznego w Warszawie, dr Łukasz Maurycy Stanaszek ustalił, że rana powstała w wyniku trepanacji nie zabliźniła się, co oznacza, że zabieg mógł przyczynić się do błyskawicznej śmierci mężczyzny. Nie wykluczył, że otwór wykonano już po śmierci mężczyzny z nieznanych bliżej celów magicznych, takich jak "uwolnienie z ciała złego ducha". Naukowiec zwrócił uwagę, że otwór wykonano w sposób fachowy – brzeg otworu jest dość regularny i wygładzony, co niewątpliwie świadczy o zastosowaniu specjalistycznych narzędzi skrobiących. Wskazał na krzemienno-kościane skrobacze, nożyki czy wiertniki.

– Trepanacja to nie jedyny powód, dla którego pochówek ten jest ciekawy – opowiada PAP dr Jórdeczka. Na skroni mężczyzny położono muszlę małży, a całe ciało pokryto ochrą – minerałem o czerwonym zabarwieniu, wykorzystywanym od okresu paleolitu między innymi jako barwnik. Zmarłego umieszczono w pozycji embrionalnej, silnie ściśniętego – jego kolana podciągnięte były aż do czoła.

Mężczyzna miał ok. 160 cm wzrostu. Antropologowi udało się wykryć także ślady dość powszechnych w dzisiejszych czasach dolegliwości, takich jak próchnica czy paradontoza.

W Khor Shambat archeolodzy trafili też na bogate ślady jeszcze starszego osadnictwa – z okresu tzw. mezolitu chartumskiego (8-5 tys. lat p.n.e.).

– Prawdziwym skarbem jest dla nas możliwość prześledzenia nawarstwień, które odkładały się wraz z działalnością człowieka na przestrzeni tysięcy lat. W przypadku środkowego Sudanu jest to wyjątek – ogromna większość stanowisk, zarówno mezolitycznych, jak i neolitycznych, nie posiada stratygrafii. Dzięki Khor Shambat będziemy więc mogli z nowej perspektywy spojrzeć na chronologię ówczesnego osadnictwa – dodaje dr Jórdeczka.

Osada w Khor Shambat położona była tuż przy Nilu, na niewielkim pagórku. Jej mieszkańcy od początku zasiedlenia poławiali ryby i polowali na liczne zwierzęta, w tym antylopy czy dzikie świnie. Wraz z nastaniem neolitu zmniejszył się w ich diecie udział dzikich zwierząt na rzecz bydła.

Co ciekawe, archeologom udało się również odkryć szczątki psa – analiza archeozoologiczna wykazała, że był on częścią diety ówczesnych ludzi!

Polscy archeolodzy z IAE PAN rozpoczęli wykopaliska na stanowisku Khor Shambat w 2012 r. Wówczas pracowali dzięki środkom z Centrum Archeologii Śródziemnomorskiej Uniwersytetu Warszawskiego. Już wtedy uznali miejsce to za bardzo ważne pod względem naukowym, gdyż do tej pory przebadano w Sudanie niewiele stanowisk archeologicznych z tego okresu.

Tegoroczny sezon, który odbył się w marcu, był pierwszym finansowanym przez Narodowe Centrum Nauki. Badania terenowe będą kontynuowane w przyszłym roku.

 

© PAP – Nauka w Polsce, szz/ mrt/ zan/
Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl