Globalne ocieplenie zabija. Niepokojące dane z Chin, Europy i Polski

Z powodu fal upałów w samych Chinach może umrzeć co roku dodatkowo co najmniej 28 tys. osób. Tak wynika z prognoz naukowców zamieszczonych w prestiżowym magazynie „Nature Communications”. O szczegółach opowiada współautor publikacji prof. Zbigniew Kundzewicz, klimatolog z Instytutu Środowiska Rolniczego i Leśnego PAN w Poznaniu.

Badaczom udało się wykazać bezpośredni związek między falami upałów a zwiększoną śmiertelnością. Na przykładzie chińskich miast wyliczyli dokładnie, jak zmiany klimatu i wzrost temperatury wpływają na liczbę zgonów. Te prognozy opisywaliśmy niedawno na stronie PAN, a tym razem przedstawiamy rozmowę z ekspertem prof. Zbigniewem Kundzewiczem.

Prof. Zbigniew Kundzewicz uczestniczy jako słuchacz w wykładzie

Prof. Zbigniew Kundzewicz. Fot. Jakub Ostałowski / archiwum PAN

Dlaczego Pański zespół badawczy wybrał właśnie Chiny, aby szukać związku między falami upałów a wzmożoną śmiertelnością?

Prof. Zbigniew Kundzewicz: Wiele osób wciąż powątpiewa w to, że globalne ocieplenie ma antropogeniczne źródła [związane z działalnością człowieka – red.], i że realnie – i często niekorzystnie – wpływa na nasze życie. Chiny, ogromny kraj, posłużyły nam jako przykład. W samych Chinach w wyniku nienaturalnych upałów może umrzeć co roku dodatkowo co najmniej 28 tys. osób. To tak, jakby zniknęli wszyscy mieszkańcy niewielkiego miasteczka.

W ostatnich latach Chiny szczególnie odczuły globalne ocieplenie. W wielu miejscach padały rekordy wysokich temperatur, przekraczające 50 stopni Celsjusza. Jest to obecnie bardzo żywy temat, dlatego sięgnęliśmy do statystyk, żeby go dogłębnie zbadać. Przedstawiając realne dowody wpływu zmian klimatu na nasze życie, mamy nadzieję wpłynąć na decydentów, kształtujących polityki klimatyczne.

Ale problem wysokich temperatur, który zagraża szczególnie wrażliwym grupom, czyli dzieciom, osobom starszym i chorym, istnieje także w Europie. Pamiętamy fale upałów z roku 2003 i 2010 r. Ta pierwsza klęska żywiołowa zabrała życie 70 tys. mieszkańców zachodniej Europy, a ta druga – 55 tys. ludzi we wschodniej Europie i Rosji.

Dane za obecny rok mogą również okazać się niepokojące. W Poznaniu w czerwcu 2019 r. było aż 12 upalnych dni, podczas których temperatura maksymalna sięgnęła lub przekroczyła 30 stopni Celsjusza. Poprzedni czerwcowy rekord był aż dwukrotnie niższy – było to sześć upalnych dni.

Dlaczego ludzie umierają od upałów?

Najgorzej jest, kiedy następuje gwałtowna zmiana pogody. Po chłodnym maju 2019 r. w czerwcu wystąpiło wiele upalnych dni, kiedy dobowa temperatura maksymalna sięgała lub przekraczała 30 stopni Celsjusza. Jak wskazuje sama nazwa, fala upałów to przynajmniej kilka kolejnych gorących dni, nie pozwalających na chwilę wytchnienia. Organizm ludzki ma trudności z dostosowaniem się do gwałtownie zmieniających się warunków. Najtrudniej jest osobom starszym, dzieciom, ludziom z chorobami krążenia, dla których fale upałów mogą okazywać się śmiertelne.

Co można w takim razie zrobić?

Przede wszystkim monitorować osoby starsze i samotne, które nie odczuwają pragnienia. Trzeba je zachęcać do nawadniania organizmu. Ważne jest też upowszechnianie wiedzy o tym, jak się zachowywać: nie wychodzić z domu w czasie spiekoty, zasłaniać okna, unikać przegrzewania. W miastach, które przecież nagrzewają się jeszcze silniej, trzeba dbać o zieleń, która służy jako naturalny klimatyzator.

W domach opieki powinno się korzystać z klimatyzacji, ale jeśli elektryczność pochodzi ze spalania węgla, takie rozwiązanie jest oczywiście szkodliwe dla klimatu na dłuższą metę, bo przez dodatkowe emisje dwutlenku węgla „nakręca” ocieplenie. Zalecam wewnętrzną dyscyplinę, która powinna być wspomagana przez system. A także pamięć o tym, że doraźne rozwiązania nie rozwiążą problemu zmian klimatu.

Termometr przed Pałacem Kultury. Słupek wskazuje 35 stopni Celsjusza

Końcówka sierpnia przyniosła fale upałów w całej Polsce. Fot. PAN

Źródło informacji: „Nature Communications”, PAN