Pandemia Hiszpanki i odzyskanie przez Polskę niepodległości

Pandemia jednej z najgroźniejszych chorób w historii ludzkości – odmiany grypy potocznie nazywanej „hiszpanką” – zbiegła się w czasie z odzyskaniem przez Polskę niepodległości. Jakie losy spotkały Polaków nią dotkniętych? Jak ówczesne władze dopiero co powstałego państwa polskiego radziły sobie z pandemią? O tym trudnym okresie w dziejach naszego kraju opowiada Łukasz Mieszkowski, młody uczony z Instytutu Historii PAN.

Polska Akademia Nauk: Jak Polacy przeżyli pandemię grypy zwanej hiszpanką?

Łukasz Mieszkowski: Ogromna liczba nie przeżyła. W Polsce, według przeprowadzonych przeze mnie szacunków, w pierwszym roku pandemii umrzeć mogło od 68 tys. do nawet 130 tys. osób. Informacje o przebiegu pandemii są bardzo skąpe. W ogromnej większości przypadków choroba, i często następująca po niej śmierć, pozostały doświadczeniem intymnym, rozgrywającym się w zaciszu domowym pośród wąskiego grona opiekunów i członków rodziny. Pamięć o epidemii została zatarta przede wszystkim z powodu rozgrywającej się w tym samym czasie wojny, fundamentalnych wydarzeń politycznych, katastrofalnego kryzysu cywilizacyjnego oraz innej epidemii - tyfusu plamistego. Ta ostatnia choroba, choć w sumie pochłonęła mniej ofiar, przez ówczesnych była uważana za bardziej niebezpieczną niż hiszpanka.

epidemia-influency.jpg

PAN: Jakie wtedy były zalecenia polskich władz? Jakie były metody zapobiegania rozprzestrzeniania się epidemii?

ŁM: Podczas najcięższej fali epidemii jesienią 1918 r. struktury polskiej administracji dopiero się tworzyły i na pandemię nie reagowały. Gdy młoda władza uświadomiła sobie skalę zagrożenia epidemicznego podjęła działania. Już w grudniu 1918 r. utworzono Ministerstwo Zdrowia Publicznego i była to pierwsza instytucja tego szczebla w Europie. Jednak jego działania ograniczały się jedynie do próby statystycznego oszacowania kryzysu. Na przykład lekarze powiatowi zostali po raz pierwszy zobowiązani do raportowania przypadków grypy.

Administracja lokalna starała się bardziej aktywnie przeciwstawiać chorobie. Zamykano szkoły i kina, starano się unikać zgromadzeń. Jednak te działania były skutecznie niweczone przez rozwój sytuacji politycznej. W szczycie pandemii przez polskie miasta przetaczały się wielotysięczne manifestacje, procesje religijne, wybuchały wreszcie walki o polskie granice.

PAN: Jakie były skutki tamtej pandemii w kontekście społecznym, ekonomicznych i gospodarczym?

ŁM: W kontekście społecznym, na jego podstawowym, intymnym poziomie, najdotkliwszym skutkiem było masowe przearanżowanie stosunków rodzinnych. Miliony ludzi straciło dzieci, rodziców, ukochanych, małżonków. Z traumą tego doświadczenia borykamy się, nieświadomie, do dzisiaj. Pokazałem to w swojej książce „Największa. Pandemia hiszpanki u progu niepodległej Polski” na przykładzie własnej rodziny.

W Polsce kryzys sanitarny i epidemiologiczny uświadomił młodym władzom konieczność objęcia wszystkich mieszkańców państwa polskiego jakimś systemem opieki zdrowotnej. System taki powstał i funkcjonował, lepiej lub gorzej, do końca lat 20. Niestety po 1929 r., z powodu wielkiego kryzysu, został zdemontowany. Miliony najbiedniejszych mieszkańców II RP zostało pozbawionych jakiejkolwiek pomocy państwa, i stan ten dla niektórych grup społecznych utrzymał się aż do połowy lat 70.

Więcej o pandemii hiszpanki w obliczu odzyskania przez Polskę niepodległości można przeczytać w książce pt. „Największa. Pandemia hiszpanki u progu niepodległej Polski” autorstwa Łukasza Mieszkowskiego.