Czy w przeszłości istniało życie na Marsie?

mars

Sfotografowane przez łazik Opportunity obiekty na powierzchni Marsa są uderzająco podobne do skamieniałości ziemskich mikroglonów – zauważył prof. Józef Kaźmierczak z Instytutu Paleobiologii PAN. Badacz wysunął hipotezę, że 3,5–4 mld lat temu w marsjańskim środowisku wodnym mogło istnieć życie. Na potwierdzenie lub odrzucenie tej hipotezy trzeba będzie jednak poczekać przynajmniej do czasu, kiedy na tej Czerwonej Planecie wylądują ludzie i przeprowadzą tam badania.

Amerykański łazik Opportunity w 2012 r. sfotografował na obrzeżu marsjańskiego krateru Endeavour skupiska niewielkich, liczących kilka milimetrów średnicy, charakterystycznych obiektów. Twory te nie tylko wyglądają inaczej, niż odkryte wcześniej przez ten sam łazik sferyczne ciała nazwane „jagodami” – ale też mają inny skład mineralny. Obiektom tym nadano nazwę "newberries" (nowe jagody). Dotąd jednak nie udało się ustalić, jak obiekty te mogły powstać.
 
Krater Endeavour, gdzie znaleziono „nowe jagody”, powstał w wyniku uderzenia meteorytu. Meteoryt ten podczas upadku odsłonił osady marsjańskie, które – jak sądzą badacze z NASA – liczą nawet 3,5–4 mld lat. – Nie ma wątpliwości, że wtedy, w tzw. epoce noachijskiej – było na Marsie wiele wody – mówi prof. Kaźmierczak. I zaznacza, że „nowe jagody” powstały właśnie wtedy w środowisku wodnym.
 
Nagromadzenie marsjańskich biomorficznych obiektów z obrzeża krateru Endeavour (z lewej; skala ok. 2 mm) porównane z podobnym nagromadzeniem ziemskich mikroglonów z morskich osadów dewonu południowej Polski (z prawej; skala 0,2 mm). Zdjęcie po lewej: NASA/JPL-Caltech/University of Arizona; zdjęcie po prawej: J. Kaźmierczak
 
Były różne pomysły na to, skąd się „newberries” wzięły: pojawiły się teorie, że to drobiny skalne opadłe do wody po uderzeniu meteorytu albo pyły po erupcji wulkanu. Hipoteza prof. Józefa Kaźmierczaka z pewnością jednak o wiele bardziej działa na wyobraźnię. Badacz zauważył, że liczące kilka milimetrów obiekty niezwykle przypominają mikroskamieniałości ziemskich morskich glonów z czasów dewonu (sprzed 380 mln lat). "Niewykluczone więc, że +nowe jagódki+, podobnie jak obiekty ziemskie, mogły powstać przy współudziale mikroorganizmów" – skomentował w rozmowie z PAP prof. Kaźmierczak. A wtedy – jak zwrócił uwagę – mielibyśmy dowody na to, że na Marsie było kiedyś życie. I to w czasach, kiedy życie na Ziemi dopiero zaczęło się pojawiać.
 
– Zajmuję się najstarszymi śladami życia na Ziemi. W związku z tym z zainteresowaniem śledziłem poczynania NASA dotyczące interpretacji tego, co znaleziono na Marsie – podkreśla paleobiolog. Przyznał, że kiedy zobaczył zdjęcia „newberries” – szybko skojarzyły mu się one z czymś bardzo znajomym. – Wykazywały uderzające morfologiczne podobieństwo do skamieniałości jednokomórkowych i kolonijnych zielenic, którymi zajmowałem się w mojej pracy badawczej – opowiedział prof. Kaźmierczak.
 
Jak dodaje, skamieniałości takich glonów występują w różnych miejscach Ziemi, ale polskie próbki, pobrane z rdzenia wiercenia o głębokości ponad 3 km, były unikatowe – miały dobrze zachowaną materię organiczną – było na nich widać obecność komórek. – Wokół tych glonów – obiektów biologicznych – za ich życia lub po śmierci tworzyła się charakterystyczna warstewka mineralna, która je otula i zachowuje ich kształty. Dlatego w ogóle zachowują się ich skamieniałości – opisuje paleobiolog. Jego zdaniem marsjańskie jagody mogły powstać w podobny sposób: są zatem mineralnymi biomorfami powstałymi na bazie organizmów komórkowych.
 
– Z tego można wyciągnąć wniosek, że życie na Marsie pojawiło się bardzo wcześnie po powstaniu naszego systemu planetarnego. Mars ostygł wcześniej niż Ziemia i wcześniej miał powłokę wodną. Wtedy mogło istnieć tam życie. I to na wyższym poziomie organizacji, niż w tym samym czasie na Ziemi – komentuje prof. Kaźmierczak. Przypomina, że ślady życia na Ziemi – jak się sądzi – istnieją od około 3,7 mld lat. – Kto wie, może Ziemia mogła zostać dotknięta życiem marsjańskim? – zastanawia się badacz. Wyjaśnia, że są teorie, które zakładają, że życie może spontanicznie przenosić się między planetami – np. w okruchach minerałów i skał wybijanych w przestrzeń kosmiczną przy uderzeniach meteorytów.
 
– Wiele wskazuje na to, że to życie na Marsie stanęło na prostym etapie, a Ziemia – utrzymując wodę, atmosferę i aktywną skorupę, doszła do tak rozwiniętych form życia, że mogą one np. rozmawiać przez telefon albo czytać artykuły popularnonaukowe – żartuje profesor.
 
Dla osoby postronnej, która nie zajmuje się paleobiologią, podobieństwo zdjęć marsjańskich „newberries” i dewońskich mikroglonów nie jest może aż tak „uderzające”, jak sądzi prof. Kaźmierczak, który skamieniałościami zajmuje się od dziesiątków lat. Badacz jednak zwraca uwagę, że obrazy tych porównywanych obiektów powstały w różny sposób. Na zdjęciach z Marsa widać „reliefy” na powierzchni skały – „jagody” są więc strukturami odsłoniętymi w procesach wietrzenia. Natomiast skamieniałości glonów to obrazy z półprzezroczystych płytek skalnych przeciętych piłą diamentową. – Nie jest to więc porównanie face to face – podkreśla naukowiec.
 
Prof. Kaźmierczak powiadomił o swoich spostrzeżeniach NASA, jednak amerykańska agencja kosmiczna uznała, że na razie jest za wcześnie na wyciąganie wniosków co do pochodzenia „newberries”. PAP poprosiła przedstawicieli NASA o komentarz w sprawie badań Polaka, ale do czasu publikacji tego artykułu redakcja nie otrzymała odpowiedzi.
 
Prof. Kaźmierczak przyznał, że jego badań nie chciały też opublikować ani „Science”, ani „Nature” pewnie również uznając – jak mówi paleobiolog – że jest jeszcze za mało danych, by móc je poprawnie zinterpretować.
 
Badaniami paleobiologa zainteresowała się jednak Rosyjska Akademia Nauk (RAN) i zaprosiła prof. Kaźmierczaka do opublikowania artykułu o tych badaniach w Księdze Pamiątkowej wydanej z okazji 80-lecia urodzin akademika RAN, astrobiologa prof. Alexeia Yu. Rozanova.
 
– Uznałem, że skoro Amerykanie nie chcą, to dlaczego nie opublikować tego w Rosji? To również jest potęga w dziedzinie badania kosmosu – komentuje badacz. Jak jednak przyznaje, po tej publikacji NASA ciągle nie poświęciła tropowi, który podsunął, należytej uwagi.
 
A zdaniem paleobiologa hipotezie, jaką wysunął, należy się rzeczowa dyskusja – jeszcze zanim łazik Opportunity skończy swoją misję. Być może da się lepiej wykorzystać sposobność, jaką daje on poszukiwaczom pozaziemskich śladów życia.
 
Paleobiolog z IP PAN zastrzega jednak, że na potwierdzenie lub odrzucenie hipotezy dotyczącej życia na Marsie trzeba będzie poczekać przynajmniej do czasu, kiedy na tej Czerwonej Planecie wylądują ludzie i przeprowadzą tam dokładniejsze badania. Możliwości łazików są bowiem w tym zakresie na razie poważnie ograniczone.


 
  © PAP – Nauka w Polsce, Ludwika Tomala/ agt/ zan/
Źródło: www.naukawpolsce.pap.pl